O mnie

Moja droga do medium:

  • Czerwiec 2025 – Zespół Duchowy (Magdalena Stampfer)
  • Październik 2025 – Mediumizm dowodowy (Magdalena Stampfer)
  • Styczeń 2026 – Uzdrawianie w transie, komunikacja w stanie transu dla początkujących (Arthur Findlay College: Andrej Djordjevitch, Lynn Parker)
  • W trakcie stałego mentoringu z Magdalena Stampfer od Czerwca 2025
  • W trakcie warsztatów z Charlie Kelly od stycznia 2026
  • Wrzesień 2026 Dalsze szkolenia (Arthur Findlay College – Jackie Wright)

Biografia:

Urodzony w niedzielę, 2 maja 1976 roku o godzinie 20:20 zodiakalny Byk. Zwyczajny człowiek. Niezwyczajnie uważny na to, czego nie widać

Często powtarzam, że jestem po prostu prostym facetem. I naprawdę tak o sobie myślę. Nie pochodzę z żadnej niezwykłej historii ani środowiska. Urodziłem się w przeciętnej rodzinie i przez długi czas w ogóle nie myślałem o sobie w kategoriach medium czy osoby „duchowej”.

Jak byłem dzieckiem, żyłem dokładnie tak, jak wielu z nas. Gdy w telewizji leciał Robin Hood, robiliśmy sobie łuki i bawiliśmy się w lasach. Kiedy były Czterej pancerni i pies, bawiliśmy się w wojnę. A gdy pokazywali Wyścig Pokoju, graliśmy w kapsle na piasku, wyznaczając własne trasy. Zwykłe dzieciństwo. Bez wielkich historii. Bez etykiet.

Moja droga do mediumizmu nie zaczęła się od wielkich słów ani od przekonania, że mam jakiś szczególny dar. Wiele rzeczy, które dziś nazywa się pracą medium, robiłem kiedyś zupełnie nieświadomie. Dopiero z czasem znajomi zaczęli mówić, że jestem jak medium, jasnowidz… a kto wie, może jeszcze coś więcej.

A ja tak naprawdę po prostu jestem. Z biegiem lat zacząłem też rozumieć coś bardzo ważnego: świat duchowy nie wybiera ludzi według wykształcenia, portfela ani pochodzenia. Przez długi czas byłem osobą raczej wycofaną. Miałem w sobie przekonanie, że jestem „zbyt prosty”, i właśnie przez to brakowało mi wiary w siebie. Dziś wiem, że to niema znaczenia. Jestem na to żywym dowodem.

Różne doświadczenia w moim życiu — również te trudne i bolesne — sprawiły, że zacząłem bardziej otwierać się na to, co niewidzialne. Wtedy dopiero zacząłem rozumieć, że pewne rzeczy towarzyszyły mi właściwie od zawsze. Już we wczesnym dzieciństwie zdarzały się sytuacje, które dziś potrafię nazwać inaczej. Wtedy jednak myślałem, że każdy tak ma. Dopiero gdy część moich rówieśników zaczęła patrzeć na mnie jak na kogoś „dziwnego”, zrozumiałem, że moje doświadczenia nie są dla wszystkich czymś oczywistym.

W tamtym czasie ogromnym wsparciem była dla mnie moja babcia, która dziś jest już w świecie duchowym.

To właśnie z nią mogłem o tym rozmawiać spokojnie i bez oceniania. Dzięki niej nauczyłem się nie bać tego, co czuję i czego
doświadczam — i do dziś czuję, że w pewien sposób nadal jest blisko.

Z biegiem czasu zacząłem coraz mocniej rozumieć, że świat duchowy przychodzi z delikatnością, a nie hałasem. Że najważniejsze nie jest robienie wrażenia, ale bycie uczciwym wobec tego, co się czuje i przekazuje. Dlatego w swojej pracy stawiam na autentyczność, szacunek i spokój. Nie próbuję niczego upiększać na siłę. Jestem blisko ludzi, ich emocji, ich tęsknoty, ich pytań i ich nadziei.

Z czasem zrozumiałem też coś jeszcze. Ten świat, który wielu nazywa światem zmarłych… dla mnie jest światem bardzo żywym. Serdecznym. Szczerym. Pełnym miłości i ogromnego zrozumienia. I za każdym razem, kiedy mam możliwość być pomostem między tym światem a człowiekiem czuję, że to jest coś więcej niż praca. To dla mnie zaszczyt i przywilej, że mogę być częścią tego procesu. Że mogę oddać się tej posłudze w sposób uczciwy i z sercem. I choć stoję tutaj jako zwykły człowiek, to właśnie w tej prostocie odnajduję największy sens. Bo pomaganie w ten sposób – niesienie spokoju, odpowiedzi i choćby odrobiny ukojenia- daje mi ogromną radość i poczucie, że jestem we właściwym miejscu. Wierzę, że w mediumizmie najważniejsze są nie wielkie słowa, ale prawda, pokora i serce. I właśnie z takiego miejsca pracuję.

Przewijanie do góry